piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział Drugi.

Po jakiś 15 minutach byliśmy już na miejscu. Znalazłam wolne miejsce na parkingu i na nie wjechałam. . Zgasiłam silnik i wysiadłam z samochodu. Otworzyłam tylne drzwi tak by Rayan mógł wysiąść z samochodu.  Wyciągnęłam jeszcze jego torbę z jego ubraniami. Zamknęłam dokładnie auto i ruszyliśmy w stronę wejścia. Weszliśmy do środka i podeszliśmy do lady, za którą stała recepcjonistka. Przywitałam się z nią skinieniem głowy i miłym uśmiechem. Rayan poszedł do szatni się przebrać, a ja czekałam na niego pod drzwiami od sali do tańca. Stałam tak opierając się o drzwi i patrzyłam w stronę dużych obrotowych drzwi. Przed oczami szybko mignęła mi postać jakiegoś  chłopaka idącego w stronę łazienek. Był mniej więcej w moim wieku możliwe, że trochę starszy. Chwilę później wraz z Raynan'em weszliśmy na salę. Przy dużych lustrach umieszczonych na ścianie po lewej stronie zauważyłam czterech przystojnych chłopaków, którzy najwidoczniej na kogoś czekali. Dopiero po chwili skojarzyłam, że są to chłopacy z jakiegoś sławnego zespołu, którego nazwy nie zapamiętałam. Czytałam o nich trochę w gazetach i słyszałam piosenki lecące w radiu lub TV. Poczułam na sobie cztery pary oczu, więc odwróciłam głowę w ich stronę, lecz oni szybko się odwrócili i zaczęli o czym zawzięcie gadać. Zaśmiałam się pod nosem i przeniosłam swój wzrok na tańczącego Rayan'a, który trenował z Olivią.
Znów poczułam na sobie czyjś wzrok więc popatrzyłam na tych samych osobników co przed kilkoma minutami. Tym razem się nie odwrócili tylko dalej przyglądali mi się z zaciekawieniem, przez co delikatnie się zarumieniłam. Na szczęście zrobiłam sobie mocniejszy makijaż niż zwykle i nie mogli zauważyć moich rumieńców. Uśmiechnęli się do mnie szeroko, a ja chcąc być miłą odwzajemniłam uśmiech. Nie kręcą mnie jakieś gwiazdki, dla których liczą się tylko pieniądze i oni sami. Myślą, że mogą mieć wszystko. Każdy jest na ich skinięcie. To mnie denerwuję. Byli normalnymi nastolatkami z różnymi problemami, a przez sławę odbiła im palma.
Nawet nie zauważyłam kiedy do mnie podeszli.
- Cześć. Ja jestem Liam, mulat to Zayn, ten z loczkami na głowię to Haryy, a blondasek to Niall. - przedstawił ich jeden z najbardziej rozgarniętych (chyba).
- Hej. Ja jestem Sophie. - popatrzyłam na Nich i wymusiłam uśmiech.
- Twój brat dobrze tańczy. - powiedział jeśli dobrze zapamiętałam Harry.
- Emm ... dzięki. Wybaczcie, ale się spieszę. - popatrzyłam na nich, posłałam delikatny uśmiech, po czym poszłam pożegnać się z Rayan'em. Pocałowałam Go w policzek i powiedziałam, że przyjadę po niego za dwie godziny.
Wychodząc obrzuciłam spojrzeniem, stojących nadal w tym samym miejscu chłopaków. Chcąc otworzyć drzwi ktoś pchnął je w moją stronę przez co wylądowałam na tyłku.
- Co ty robisz pacnie?! - krzyknęłam nie zwracając uwagi kto stoi przede mną.
- Ja ... ja .. - usłyszałam męski głos, więc wiedziałam, że osobnik, z którym się zderzyłam jest facetem.
- Nie wysilaj się. - powiedziałam, po czym wstałam z podłogi i wyszłam z sali. Wychodząc z budynku usłyszałam jeszcze przeprosiny. Prychnęłam obojętnie i wystawiłam mu środkowego palca nawet się nie oglądając. Skierowałam się w stronę auta, otworzyłam je i usiadłam na miejscu kierowcy. Zapaliłam silnik i wyjechałam z parkingu, mając zamiar jechać w miejsce mojej pracy, wcześniej zapinając pasy. 20 minut później byłam już w Milkshake City i pracowałam, aby zarobić na utrzymanie siebie i syna. O spłacanie domu nie musiałam się martwić, ponieważ regularnie robiła to moja mama.
W sumie to nie musiałabym pracować, ponieważ jesteśmy na tyle bogaci, że wystarczyło by mi to na wyżywienie i ubrania, ale stwierdziłam, że jako matka muszę nauczyć się samodzielności. Praca tutaj nie była ciężka. Musiałam tylko przyjmować zamówienia i później je roznosić.

Spojrzałam na zegarek będący ozdobą na mojej ręce. Widząc, że minęły już dwie godziny od przyjechania tutaj postanowiłam pojechać po syna. Wyszłam z kawiarenki wcześniej informując o tym swojego szefa. Wsiadłam do samochodu i podjechałam pod szkołę tańca mojego syna.
Weszłam do budynku, wcześniej po raz drugi parkując samochód i skierowałam się do sali tanecznej. Ponieważ drzwi na salę były otwarte zauważyłam, że trening już się skończył. Weszłam i wzrokiem zaczęłam szukać mojego syna. Zauważyłam go rozmawiającego z gwiazdorami. Skrzywiłam się delikatnie. Gdy Rayan mnie zauważył podbiegł do mnie i rzucił się na mnie, czego skutkiem był upadek na ziemię. Zaczęłam się śmiać, z resztą tak jak wszyscy zebrani na sali wraz z 5 chłopaków, na których nie zwróciłam większej uwagi.
- Zbieraj się. Jedziemy do Milkshake City. - powiedziałam na co on błyskawicznie pobiegł po swoją torbę i ruszył do szatni by się przeprać.
Wyszłam za nim z sali i czekałam na niego obok recepcji. W pewnym momencie podszedł do mnie jego trener.


**************************************************************************************************************

Jest rozdział drugi! Licznie odwiedzacie bloga, widzę, że dużo osób go czyta, ale nie widzę komentarzy. Dla was to tylko kilka chwil, a dla mnie to motywacja do dalszego pisania! :) Mam napisane 16 rozdziałów do przodu, ale mam zamiar trzymać się zasady "co 2 dni".  Wczoraj wraz z moja najlepszą przyjaciółką, a raczej siostrą byłyśmy w kinie na Step Up: All In. Serdecznie polecam fil bo był rewelacyjny! Do zobaczenia w niedziele! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz