Znów poczułam na sobie czyjś wzrok więc popatrzyłam na tych samych osobników co przed kilkoma minutami. Tym razem się nie odwrócili tylko dalej przyglądali mi się z zaciekawieniem, przez co delikatnie się zarumieniłam. Na szczęście zrobiłam sobie mocniejszy makijaż niż zwykle i nie mogli zauważyć moich rumieńców. Uśmiechnęli się do mnie szeroko, a ja chcąc być miłą odwzajemniłam uśmiech. Nie kręcą mnie jakieś gwiazdki, dla których liczą się tylko pieniądze i oni sami. Myślą, że mogą mieć wszystko. Każdy jest na ich skinięcie. To mnie denerwuję. Byli normalnymi nastolatkami z różnymi problemami, a przez sławę odbiła im palma.Nawet nie zauważyłam kiedy do mnie podeszli.
- Cześć. Ja jestem Liam, mulat to Zayn, ten z loczkami na głowię to Haryy, a blondasek to Niall. - przedstawił ich jeden z najbardziej rozgarniętych (chyba).
- Hej. Ja jestem Sophie. - popatrzyłam na Nich i wymusiłam uśmiech.
- Twój brat dobrze tańczy. - powiedział jeśli dobrze zapamiętałam Harry.
- Emm ... dzięki. Wybaczcie, ale się spieszę. - popatrzyłam na nich, posłałam delikatny uśmiech, po czym poszłam pożegnać się z Rayan'em. Pocałowałam Go w policzek i powiedziałam, że przyjadę po niego za dwie godziny.
Wychodząc obrzuciłam spojrzeniem, stojących nadal w tym samym miejscu chłopaków. Chcąc otworzyć drzwi ktoś pchnął je w moją stronę przez co wylądowałam na tyłku.
- Co ty robisz pacnie?! - krzyknęłam nie zwracając uwagi kto stoi przede mną.
- Ja ... ja .. - usłyszałam męski głos, więc wiedziałam, że osobnik, z którym się zderzyłam jest facetem.
- Nie wysilaj się. - powiedziałam, po czym wstałam z podłogi i wyszłam z sali. Wychodząc z budynku usłyszałam jeszcze przeprosiny. Prychnęłam obojętnie i wystawiłam mu środkowego palca nawet się nie oglądając. Skierowałam się w stronę auta, otworzyłam je i usiadłam na miejscu kierowcy. Zapaliłam silnik i wyjechałam z parkingu, mając zamiar jechać w miejsce mojej pracy, wcześniej zapinając pasy. 20 minut później byłam już w Milkshake City i pracowałam, aby zarobić na utrzymanie siebie i syna. O spłacanie domu nie musiałam się martwić, ponieważ regularnie robiła to moja mama.
Spojrzałam na zegarek będący ozdobą na mojej ręce. Widząc, że minęły już dwie godziny od przyjechania tutaj postanowiłam pojechać po syna. Wyszłam z kawiarenki wcześniej informując o tym swojego szefa. Wsiadłam do samochodu i podjechałam pod szkołę tańca mojego syna.
Weszłam do budynku, wcześniej po raz drugi parkując samochód i skierowałam się do sali tanecznej. Ponieważ drzwi na salę były otwarte zauważyłam, że trening już się skończył. Weszłam i wzrokiem zaczęłam szukać mojego syna. Zauważyłam go rozmawiającego z gwiazdorami. Skrzywiłam się delikatnie. Gdy Rayan mnie zauważył podbiegł do mnie i rzucił się na mnie, czego skutkiem był upadek na ziemię. Zaczęłam się śmiać, z resztą tak jak wszyscy zebrani na sali wraz z 5 chłopaków, na których nie zwróciłam większej uwagi.
- Zbieraj się. Jedziemy do Milkshake City. - powiedziałam na co on błyskawicznie pobiegł po swoją torbę i ruszył do szatni by się przeprać.
Wyszłam za nim z sali i czekałam na niego obok recepcji. W pewnym momencie podszedł do mnie jego trener.
**************************************************************************************************************
Jest rozdział drugi! Licznie odwiedzacie bloga, widzę, że dużo osób go czyta, ale nie widzę komentarzy. Dla was to tylko kilka chwil, a dla mnie to motywacja do dalszego pisania! :) Mam napisane 16 rozdziałów do przodu, ale mam zamiar trzymać się zasady "co 2 dni". Wczoraj wraz z moja najlepszą przyjaciółką, a raczej siostrą byłyśmy w kinie na Step Up: All In. Serdecznie polecam fil bo był rewelacyjny! Do zobaczenia w niedziele! :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz