poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Przepraszam.

Przepraszam brak rozdziału, ale nie miałam dostępu do internetu i nie będę go miała przez najbliższy czas. Do tego oddaje laptopa do naprawy i nie wiem kiedy go odzyskam. Postaram się doda jakoś rozdział, ale nic nie obiecuje. Jeszcze raz bardzo Was przepraszam i mam nadzieje, że mnie rozumiecie. :) 
See ya! :* 

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział Czwarty.

Przepraszam bardzo, że nie było rozdziału od tygodnia, ale miałam problemy z internetem. Tymczasem zapraszam do czytania. :) 
WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM!!!!
~~~~~~~~

Weszliśmy do Milkshake City. Poprosiłam Rayan'a aby usiadł przy jakimś stoliku, a ja poszłam na zaplecze i przebrałam się w strój kelnerki. Gdy stanęłam za ladą zauważyłam, że przy Rayan'ie siedzą chłopacy, których spotkałam wcześniej. Wyszłam zza lady i skierowałam się do stolika przy którym siedzieli. Założyłam ręce na piersi i zapytałam:
- Dlaczego usiedliście z moim sy... bratem.- zająknęłam się, ale oni nawet tego nie zauważyli. Chłopcy odwrócili się w moją stronę i przyjrzeli mi się dokładnie.
- Pracujesz tutaj? - zapytał blondynek, którego imienia nie pamiętałam. Z resztą jak każdego z nich, oprócz Louis'a.
- No jak można zauważyć. - skierowałam wzrok na fartuch zawiązany na moich biodrach i notes, który trzymałam w ręce. Louis niespodziewanie wstał od stolika, złapał mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz. Wyrwałam rękę z jego uścisku i chcąc skierować się do wejścia. Jednak uniemożliwił mi to łapiąc mnie za rękę i odwracając w swoją stronę tak, że prawie stykaliśmy się czołami.  Odsunęłam się szybko kierując swój wzrok w dół na swoje buty. Dotknął dłonią mojego podbródka i podniósł go do góry tak żebym na Niego spojrzała.
- Sophie ... powiedz mi czyje ... czyje to jest dziecko? - popatrzył na mnie 
Podniosłam na Niego wzrok kompletnie zaskoczona tym pytaniem. Nie miałam pojęcia co powiedzieć. Zamurowało mnie. Z jednej strony chciałam mu powiedzieć, przecież ma prawo poznać własnego syna, ale z drugiej to zniszczy Jego karierę, a mnie ludzie posądzą, o to że chcę wyciągnąć od niego kasę, a ja taka nie jestem. Nie jestem jak te niektóre tępe lalunie z toną tapety na twarzy, miniówce, która odkrywa im tyłek i bluzeczce z takim dekoltem, że widać im cycki. 
W pewnym momencie chciałam mu powiedzieć, że to dziecko jest Jego.
- To nie jest Twoja sprawa. - stchórzyłam. Po prostu stchórzyłam. Powiem mu. Ale jeszcze nie teraz.
- Jak to nie moja.
- Wyjechałeś niespodziewanie, tydzień przed moimi urodzinami. Nie zadzwoniłeś ani razu, nie pisałeś. A teraz obchodzi Cię to z kim ja mam to dziecko, którego imienia pewnie nie znasz. - dalej prowadziłabym swój monolog jednak on mi przerwał.
- Ma na imię Rayan. Mięliśmy z nimi zajęcia. - wytłumaczył pospiesznie, widząc moją zdziwioną minę. - Co się właściwie stało tam w pokoju?
- Nic. Nie wiem czemu w ogóle wtrącacie się w nie swoje sprawy. Mógłbyś mnie już na reszcie zostawić w spokoju. - po wypowiedzeniu tych słów wyrwałam mu się i wbiegłam do kawiarni. W oczach pojawiły mi się łzy. Czułam na sobie wzrok jednego z tych przygłupów. Poszłam, a właściwie wbiegłam na zaplecze. Usiadłam w koncie i zaczęłam płakać. Usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Spojrzałam w tamtym kierunku. Stał tam jeden z tych głupich gwiazdek. .
- Czego chcesz? - nie wiem po co tu przyszedł. Nie chciałam w tej chwili z nikim gadać, a już w szczególności z jednym z nich.
- Co się stało? - nic nie odpowiedziałam. Postanowiłam, że nie będę sie odzywać. Myślałam, że znudzi mu się siedzenie i sobie pójdzie. Niestety się pomyliłam. Siedzieliśmy tak chyba pół godziny. Na pewno nie więcej. W końcu się odezwał.
- Powiesz mi co się stało? - zapytał. Popatrzyłam na niego. Wydawało mi się, że miał tak jakby zmartwiony wyraz twarzy. Ale mogłam się mylić.
- Czemu ty się mną przejmujesz? Nawet mnie nie znasz i pewnie już nigdy nie poznasz. - powiedziałam już trochę zdenerwowana tym, że się do mnie przyczepił.
Chłopak nie przejmując się słowami, które do niego skierowałam po prostu mnie przytulił. Zdziwiłam się tym, ale jeszcze bardziej tym, że się w niego wtuliłam. Tego było mi trzeba. Chciałam przytulić się do kogoś.  Spojrzałam na niego.
- Przepraszam.
- Za co? - spojrzał na mnie zaskoczony.
- Za to jak na ciebie naskoczyłam. 
- A to. To nic. Tak w ogóle to jestem Liam. - posłał mi delikatny uśmiech, który odwzajemniłam. 
- Sophie. - podałam mu swoją małą dłoń, którą ujął i delikatnie pocałował.
Pomiędzy nami zapanowała cisza, której nikt nie miał zamiaru przerywać. Widziałam na twarzy chłopaka, że chce mnie o coś zapytać.
- No pytaj.
- Ale, że o co?
- No przecież wiem, że chcesz mnie o coś zapytać. Wal śmiało.
Popatrzyłam na Niego delikatnie się uśmiechając. Zdziwiło mnie moje zachowanie.
- No bo ... ten ... my .. to znaczy ja .. chciałbym wiedzieć czyje jest .. to dziecko. - spojrzał na mnie ostrożnie. Na mojej twarzy już nie było uśmiechu. Chciałam wygadać się komuś nieznajomemu.
- Nie no to jest głupie pytanie.
- Ja ... odpowiem ci.
Zaskoczyłam go tym wyznaniem. Siebie też. Chciałam mu się wygadać, nie myślałam, że będzie to akurat jeden z przyjaciół Louis'a.
- To jest dziecko ... Lou. - Jego imię wypowiedziałam prawie nie słyszalnie, ale i tak usłyszał.
- Jak to?
- Pewnie Wam powiedział, że z nim byłam.. - nie czekając na Jego odpowiedź kontynuowałam.
- Miałam wtedy 15 lat. Louis był starszy ode mnie o dwa lata. Niby nie było między nami dużej różnicy wiekowej, ale w oczach wszystkich pisane było nam niepowodzenie. Wtedy byliśmy na imprezie. Tak wiem 15-latka chodzi na imprezy z alkoholem. Wypiłam kilka piw, ale wiedziałam co robię, miałam świadomość moich czynów. Louis był za to kompletnie pijany. Złapał mnie za rękę i zaprowadził do jakiegoś pokoju. Zamknął drzwi na klucz i zaczął całować. Nie wiedziałam co chce zrobić. Włożył mi ręce pod koszulkę. Wyrywałam mu się, ale przycisnął mnie do drzwi. Mówił, że jeśli będę grzeczna to nie będzie bolało. Rzucił mnie na łóżko i usiadł na mnie. Ściągnął ze mnie wszystkie ubrania wraz z bielizną, a później chyba się domyślasz co się stało. Tej nocy straciłam dziewictwo, bo zostałam zgwałcona przez chłopaka, którego w tak młodym wieku pokochałam. Z początku myślałam, że to tylko sen. Ale gdy rano się obudziłam byłam kompletnie naga, a obok mnie leżał Lou. Zerwałam z nim. Nie wiedział co zrobił, nie był tego świadomy. Początkowo się do niego nie odzywałam, ale później ustąpiłam. Po tym wydarzeniu byliśmy ze sobą jeszcze miesiąc, tydzień przed moimi urodzinami zostawił mnie nie mówiąc nic. Dzwoniłam do niego pisałam, ale nie dawał znaku życia. Martwiłam się o niego. Moja mama dowiedziała się od Jay, że wyjechał do Londynu. Chciałam się zabić, ale wtedy nie wiedziałam, że zabiłabym dwie osoby. Po miesiącu on wyjechał, nie wiedziałam gdzie. Ja kilka dni później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. W Doncaster zostałam okrzyknięta kurwą i dziwką, więc zaraz po urodzeniu Rayan'a wyjechałam z nim do Londynu do ciotki. Zaczęłam pracować tutaj, dom odziedziczyłam po ojcu, który zginął w wypadku. Tak żyłam przez 5 lat. Aż w moim życiu pojawiliście się wy. Miałam nadzieje, że nigdy go nie spotkam, ale jak zawsze się myliłam.
Skończyłam swoją opowieść i popatrzyłam niepewnie na Liam'a. Patrzył na mnie zszokowany. A ja dodałam jeszcze żeby nic nie mówił Lou.
- .. sama mu powiem, ale jeszcze nie teraz. Chcę się przyzwyczaić do tego, że pojawił sie w moim życiu na nowo.
- Rozumiem. Nic mu nie powiem. Możesz być tego pewna.
Uśmiechnął się do mnie, pocałował w policzek i wyszedł. Ja siedziałam tak jeszcze jakieś 20 minut.

Oczami Liam'a
Byłem kompletnie zaskoczony tym co zrobił nasz Lou. Taki zabawny, przyjacielski, miły, a w przeszłości zgwałcił swoją dziewczynę.
Podszedłem do stolika i usiadłem na swoim miejscu nic nie mówiąc. Przyjaciele spojrzeli na mnie zaskoczeni. Nic nie powiedziałem. Wstałem od stolika, dając chłopakom do zrozumienia, że nie chce w tej chwili gadać. Cały czas myślałem o Sophie. Była taka młoda, a tyle w życiu przeszła.
Wyszedłem na zewnątrz, usiadłem na ławce i zacząłem analizować wszystko co powiedziała mi dziewczyna. nie wiem kiedy obok mnie stanęli chłopcy. Wstałem z ławki i skierowaliśmy się w stronę auta, aby pojechać jeszcze do studia.

****************************************************************************************************************

No i jest rozdział czwarty. Mam nadzieje, że się podoba. :) 
A teraz przejdźmy do innej rzeczy. Z wyświetleniami idzie wam wspaniale za co bardzo dziękuję, ale z komentarzami idzie wam trochę gorzej co mnie bardzo smuci.
Jeśli nie będzie komentarza pod rozdziałem to następny post pojawi się dopiero za tydzień.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział Trzeci.

- Dzień dobry. Moglibyśmy porozmawiać ? - zapytał stojąc obok mnie.
- Witam, tak oczywiście. - odpowiedziałam uśmiechając się do niego. Musiałam przyznać, że był bardzo przystojny. Z resztą miał on jakieś 25 lat. Byłam bardzo ciekawa o czym chciał ze mną porozmawiać. Miałam nadzieje, że Rayan nie narozrabiał.
- To może przejdziemy do mojego biura? - spojrzał na mnie a ja kiwnęłam twierdząco głową. Poszłam za nim. Zauważyłam, że w moją stronę idzie Rayan więc zatrzymałam się na chwilę i powiedziałam, że idę porozmawiać z jego trenerem. Po kilku minutach siedziałam na kanapie w gabinecie p. Marcina, ponieważ tak miał na imię trener.
- O czym chciał pan porozmawiać? - zapytałam bardzo ciekawa jaki był cel tej rozmowy.
Po wypowiedzeniu moich słów nauczyciel podszedł do kanapy i usiadł blisko mnie. Za blisko. Tak aby nie zauważył odsunęłam się od niego, lecz on złapał mnie mocno za nadgarstek. Syknęłam cicho.
- Proszę puść. To boli. - powiedziałam, ale on nie zareagował. Przybliżył się do mnie i zaczął zachłannie całować. Odepchnęłam go, ale to i tak nic nie dało. Po moich policzkach zaczęły płynąć słone łzy.
- Wiem, że tego chcesz. - powiedział, a ja popatrzyłam na niego jak na wariata.
Dalej nie reagował na moje prośby. W pewnym momencie poluzował uścisk na moich już czerwonych nadgarstkach. Popchnęłam go w tył a on spadł z kanapy upadając na podłogę. Mój obraz był załamany przez łzy
, które gromadziły się w oczach. Wykorzystują tę chwilę szybko wstałam i podbiegłam do drzwi próbując je otworzyć jednak na nic się to nie zdało, ponieważ były zamknięte. Odwróciłam się gwałtownie słysząc zbliżające się kroki.
- Chciałem być miły, ale utrudniasz mi to więc muszę użyć innych metod. - przestraszyłam się na poważnie słysząc te słowa. Rozglądnęłam się na boki, ale nie dane było mi uciec ponieważ on zagrodził mi rękami drogę ucieczki. Zaczął mnie całować. Poczułam jak jego ręce wędrują pod moją koszulkę. Przed oczami stanęło mi zdarzenie sprzed pięciu lat. Zaczęłam bardziej płakać i błagać aby przestał lecz nie reagował na moje prośby.

Oczami Zayn'a

Szedłem długim korytarzem szukając łazienki. Nie mogłem jej znaleźć. Nie dziwiłem się Louis'owi, że tyle mu to zajęło. Jak tańczyliśmy z tymi dzieciakami był jakiś nieobecny. Chyba jako jedyny widziałem jak zderzył się z tą dziewczyną a ona go zjechała nawet na niego nie patrząc. Zaskoczyła nas wszystkich swoim zachowaniem. Przechodziłem obok jakiegoś pomieszczenia, z którego dochodził płacz. Nie zbyt mnie to przejęło, ale po chwili płacz się nasilił. Zatrzymałem się i zapukałem do drzwi.
- Wszystko w porządku? - zapytałem. Odpowiedział mi jakiś mężczyzna.
- Tak wszystko okey. - usłyszałem jakieś jęki. Jakby dziewczyny. W tej chwili bardzo się zaniepokoiłem.
- Na pewno? - zapytałem ponownie, lecz bardziej zdenerwowany.
- No mówiłem Ci, że nic tak?! - krzyknął widocznie zdenerwowany facet.
- Pomocy! - krzyknęła jakaś dziewczyna. Bez chwili zawahania pobiegłem do recepcji i opowiedziałem ową sytuację. Dziewczyna wzięła klucze i pobiegliśmy do drzwi. Chłopaki widząc mnie od razu do mnie podbiegi, ale ja nie miałem czasu wszystkiego im tłumaczyć. Patrzyłem jak recepcjonistka nieudolnie próbuje otworzyć drzwi. Wyrwałem jej kluczę z rąk i otworzyłem drzwi. Zauważyłem tylko dziewczynę siedzącą na kanapie z podwiniętymi nogami pod brodę i łzami na policzkach. Okno było otwarte. Co oznaczało, że ten mężczyzna musiał uciec. Lou podszedł do dziewczyny i mocno ją przytulił. W drzwiach zauważyłem brata dziewczyny. W oczach zebrały mu się łzy. Gdy mu się przyjrzałem widać było podobieństwo Tomlinson'a. Otrząsnąłem się. Chłopiec podbiegł do dziewczyny i mocno się do niej przytulił, ona to odwzajemniła. Podniosła wzrok na Louis'a.

Oczami  Louis'a

Tuliłem dziewczynę i tego chłopca. W pewnym momencie dziewczyna na mnie spojrzała. Byłem zupełnie zaskoczony tym co zauważyłem.
- Sophie? - nie mogłem uwierzyć, że to ona. Ostatni raz widziałem ją 5 lat temu.
- Lou. - odpowiedziała zaskoczona. Zupełnie tak jak ja.
Czułem na sobie zdziwione spojrzenia swoich przyjaciół. Nigdy nie opowiadałem im o Sophie. Nie chciałem by wiedzieli co stało się w przyszłości.
- Masz ładnego brata. - powiedziałem. One odwróciła wzrok.
- Mamo czemu ten pan myśli, że jestem Twoim bratem? - zapytał chłopiec, którego tuliła. Byłem totalnie zaskoczony. To był jej syn?!
Sophie gwałtownie podniosła się z kanapy, złapała chłopca za rękę i wyszła z pokoju. W sumie to wybiegła. Spojrzałem ostatni raz w jej stronę, nie zważając na zdziwione miny chłopaków.
- Lou? Ty ją znasz? - zapytał Liam.
- Tak. To moja była dziewczyna. Chodziłem z nią jak mieszkałem w Doncaster. Potem wyjechałem do Londynu, kontakt się urwał. - nie powiedziałem im prawdy. Gdyby się dowiedzieli, że to ja zerwałem z nią kontakt mieliby do mnie żal. Zastanawiałem się kim był dla niej ten chłopiec.
- Ej chłopaki, przecież ona nam wcześniej mówiła, że to jej brat, więc czemu powiedział do niej mamo?
Wszyscy spojrzeliśmy na Nialla, lecz nikt nic nie powiedział. Staliśmy w ciszy.
Po chwili zdecydowałem, że nie ma sensu tak stać. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę wyjścia. Wsiadłem do auta i oparłem głowę o kierownicę przytłoczony tym wszystkim.

Oczami Sophie

Nie mogłam uwierzyć, że Go widziałam. Tego samego człowieka, z którym mam dziecko. On oczywiście o tym nie wie. Nie umiałam mu tego powiedzieć. Nawet nie miałam kiedy. Wyjechał miesiąc po całym tym wydarzeniu. A ja o ciąży dowiedziałam się kilka dni później. Jak na razie nie chce żeby dowiedział się, że Rayan jest Jego synem. Widziałam jak dziwnie na mnie patrzy. Mam jednak cichą nadzieje, że nie domyśla się, że to jego dziecko.
- Mamo czemu ten pan ze szkoły tańca mówił, że jestem twoim bratem? - zupełnie nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. W końcu będę musiała powiedzieć mu prawdę.
- Kochanie wszystko ci dokładnie wytłumaczę, ale nie dzisiaj dobrze?
- Dobrze. - uśmiechnęłam się do Niego delikatnie. Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do auta, a następnie skierowaliśmy się w stronę Milkshake City.


****************************************************************************************************************
Hejeczka! No i mamy rozdział trzeci. :D Wyświetleń przy ostatnim poście było dużo, lecz ani jednego komentarza, co mnie trochę zasmuciło. :c Bardzo Was proszę o komentowanie, bo dla mnie to jest duża motywacja. I wiem, że nie piszę tego dla siebie. Życzę miłego czytania! Do zobaczenia we wtorek! :)

piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział Drugi.

Po jakiś 15 minutach byliśmy już na miejscu. Znalazłam wolne miejsce na parkingu i na nie wjechałam. . Zgasiłam silnik i wysiadłam z samochodu. Otworzyłam tylne drzwi tak by Rayan mógł wysiąść z samochodu.  Wyciągnęłam jeszcze jego torbę z jego ubraniami. Zamknęłam dokładnie auto i ruszyliśmy w stronę wejścia. Weszliśmy do środka i podeszliśmy do lady, za którą stała recepcjonistka. Przywitałam się z nią skinieniem głowy i miłym uśmiechem. Rayan poszedł do szatni się przebrać, a ja czekałam na niego pod drzwiami od sali do tańca. Stałam tak opierając się o drzwi i patrzyłam w stronę dużych obrotowych drzwi. Przed oczami szybko mignęła mi postać jakiegoś  chłopaka idącego w stronę łazienek. Był mniej więcej w moim wieku możliwe, że trochę starszy. Chwilę później wraz z Raynan'em weszliśmy na salę. Przy dużych lustrach umieszczonych na ścianie po lewej stronie zauważyłam czterech przystojnych chłopaków, którzy najwidoczniej na kogoś czekali. Dopiero po chwili skojarzyłam, że są to chłopacy z jakiegoś sławnego zespołu, którego nazwy nie zapamiętałam. Czytałam o nich trochę w gazetach i słyszałam piosenki lecące w radiu lub TV. Poczułam na sobie cztery pary oczu, więc odwróciłam głowę w ich stronę, lecz oni szybko się odwrócili i zaczęli o czym zawzięcie gadać. Zaśmiałam się pod nosem i przeniosłam swój wzrok na tańczącego Rayan'a, który trenował z Olivią.
Znów poczułam na sobie czyjś wzrok więc popatrzyłam na tych samych osobników co przed kilkoma minutami. Tym razem się nie odwrócili tylko dalej przyglądali mi się z zaciekawieniem, przez co delikatnie się zarumieniłam. Na szczęście zrobiłam sobie mocniejszy makijaż niż zwykle i nie mogli zauważyć moich rumieńców. Uśmiechnęli się do mnie szeroko, a ja chcąc być miłą odwzajemniłam uśmiech. Nie kręcą mnie jakieś gwiazdki, dla których liczą się tylko pieniądze i oni sami. Myślą, że mogą mieć wszystko. Każdy jest na ich skinięcie. To mnie denerwuję. Byli normalnymi nastolatkami z różnymi problemami, a przez sławę odbiła im palma.
Nawet nie zauważyłam kiedy do mnie podeszli.
- Cześć. Ja jestem Liam, mulat to Zayn, ten z loczkami na głowię to Haryy, a blondasek to Niall. - przedstawił ich jeden z najbardziej rozgarniętych (chyba).
- Hej. Ja jestem Sophie. - popatrzyłam na Nich i wymusiłam uśmiech.
- Twój brat dobrze tańczy. - powiedział jeśli dobrze zapamiętałam Harry.
- Emm ... dzięki. Wybaczcie, ale się spieszę. - popatrzyłam na nich, posłałam delikatny uśmiech, po czym poszłam pożegnać się z Rayan'em. Pocałowałam Go w policzek i powiedziałam, że przyjadę po niego za dwie godziny.
Wychodząc obrzuciłam spojrzeniem, stojących nadal w tym samym miejscu chłopaków. Chcąc otworzyć drzwi ktoś pchnął je w moją stronę przez co wylądowałam na tyłku.
- Co ty robisz pacnie?! - krzyknęłam nie zwracając uwagi kto stoi przede mną.
- Ja ... ja .. - usłyszałam męski głos, więc wiedziałam, że osobnik, z którym się zderzyłam jest facetem.
- Nie wysilaj się. - powiedziałam, po czym wstałam z podłogi i wyszłam z sali. Wychodząc z budynku usłyszałam jeszcze przeprosiny. Prychnęłam obojętnie i wystawiłam mu środkowego palca nawet się nie oglądając. Skierowałam się w stronę auta, otworzyłam je i usiadłam na miejscu kierowcy. Zapaliłam silnik i wyjechałam z parkingu, mając zamiar jechać w miejsce mojej pracy, wcześniej zapinając pasy. 20 minut później byłam już w Milkshake City i pracowałam, aby zarobić na utrzymanie siebie i syna. O spłacanie domu nie musiałam się martwić, ponieważ regularnie robiła to moja mama.
W sumie to nie musiałabym pracować, ponieważ jesteśmy na tyle bogaci, że wystarczyło by mi to na wyżywienie i ubrania, ale stwierdziłam, że jako matka muszę nauczyć się samodzielności. Praca tutaj nie była ciężka. Musiałam tylko przyjmować zamówienia i później je roznosić.

Spojrzałam na zegarek będący ozdobą na mojej ręce. Widząc, że minęły już dwie godziny od przyjechania tutaj postanowiłam pojechać po syna. Wyszłam z kawiarenki wcześniej informując o tym swojego szefa. Wsiadłam do samochodu i podjechałam pod szkołę tańca mojego syna.
Weszłam do budynku, wcześniej po raz drugi parkując samochód i skierowałam się do sali tanecznej. Ponieważ drzwi na salę były otwarte zauważyłam, że trening już się skończył. Weszłam i wzrokiem zaczęłam szukać mojego syna. Zauważyłam go rozmawiającego z gwiazdorami. Skrzywiłam się delikatnie. Gdy Rayan mnie zauważył podbiegł do mnie i rzucił się na mnie, czego skutkiem był upadek na ziemię. Zaczęłam się śmiać, z resztą tak jak wszyscy zebrani na sali wraz z 5 chłopaków, na których nie zwróciłam większej uwagi.
- Zbieraj się. Jedziemy do Milkshake City. - powiedziałam na co on błyskawicznie pobiegł po swoją torbę i ruszył do szatni by się przeprać.
Wyszłam za nim z sali i czekałam na niego obok recepcji. W pewnym momencie podszedł do mnie jego trener.


**************************************************************************************************************

Jest rozdział drugi! Licznie odwiedzacie bloga, widzę, że dużo osób go czyta, ale nie widzę komentarzy. Dla was to tylko kilka chwil, a dla mnie to motywacja do dalszego pisania! :) Mam napisane 16 rozdziałów do przodu, ale mam zamiar trzymać się zasady "co 2 dni".  Wczoraj wraz z moja najlepszą przyjaciółką, a raczej siostrą byłyśmy w kinie na Step Up: All In. Serdecznie polecam fil bo był rewelacyjny! Do zobaczenia w niedziele! :D